Inwestuj w prosty sposób w fizyczne metale szlachetne.

4 643,63 dolarów amerykańskich za uncję trojańską.
Tak wysoko wzrosło złoto rano 24 sierpnia 2026.
Najwyższy poziom od ponad trzech miesięcy.
Tylko w zeszłym tygodniu złoto zyskało ponad 5 %.
Jednak być może ciekawsza liczba brzmi:
4 miliardy dolarów.
Tak dużą wartość mogą w przyszłości osiągać poszczególne operacje skupu długoterminowych amerykańskich obligacji skarbowych przez Departament Skarbu USA (US Treasury).
Do tej pory były to 2 miliardy.
Co jedno ma wspólnego z drugim?
Nie.
Obecne działanie nie jest nowym Quantitative Easing prowadzonym przez Federal Reserve.
Departament Skarbu USA ogłosił co najmniej dwukrotne zwiększenie tak zwanych Liquidity-Support-Buybacks dla określonych obligacji skarbowych o dłuższym terminie zapadalności.
W tym procesie Treasury odkupuje już wyemitowane obligacje, finansując się jednocześnie poprzez regularne zaciąganie długu.
Deklarowanym celem jest poprawa płynności i funkcjonowania rynku Treasury.
To istotna różnica.
Ponieważ politykę pieniężną prowadzi Federal Reserve.
Zarządzaniem długiem zajmuje się Treasury.
Ponieważ rynki finansowe reagują nie tylko na techniczną konstrukcję danego działania.
Reagują na sygnał, który za nim stoi.
Amerykański dług publiczny przekroczył już granicę 40 bilionów dolarów.
Jednocześnie rentowności długoterminowych obligacji skarbowych znajdowały się ostatnio na poziomach niewidzianych od wielu lat.
Im wyższe te rentowności, tym droższe staje się refinansowanie amerykańskiego długu państwowego.
Treasury silniej ingeruje teraz w strukturę rynku.
I właśnie to nasuwa inwestorom pytanie:
Jak daleko posunie się amerykańska polityka, aby ograniczyć rosnące koszty finansowania?
Po ogłoszeniu decyzji wydarzyły się trzy rzeczy:
Rentowności obligacji początkowo spadły.
Dolar stracił na wartości.
A złoto wzrosło.
Dzisiaj cena kruszcu przekroczyła ponad 4 640 dolarów.
Dolar notowany jest jednocześnie w pobliżu kilkumiesięcznego minimum.
Na to zjawisko istnieje już termin:
Debasement Trade.
W wolnym tłumaczeniu: inwestorzy pozycjonują się przeciwko ryzyku pełzającej dewaluacji pieniądza.
Dane tego nie potwierdzają.
Dolar znajduje się pod presją.
Jednak wyciąganie z tego wniosku o ogólnej ucieczce od amerykańskich aktywów byłoby błędne.
Oficjalne dane Departamentu Skarbu USA za czerwiec wykazują nawet znaczne napływy kapitału zagranicznego.
Inwestorzy zagraniczni kupili netto 207,1 miliarda dolarów długoterminowych amerykańskich papierów wartościowych.
Z czego 169,8 miliarda przypadło na prywatnych, a 37,3 miliarda na oficjalnych inwestorów zagranicznych.
Amerykański rynek kapitałowy nadal więc funkcjonuje.
A dolar pozostaje dominującą międzynarodową walutą rezerwową.
Interesujący rozwój wypadków jest bardziej subtelny.
Zazwyczaj inwestorzy dyskutują o tym, jakie aktywa kupić.
Akcje?
Obligacje?
Nieruchomości?
Złoto?
W przypadku Debasement Trade pytanie ulega przesunięciu.
Nagle brzmi ono:
W jakiej jednostce miary właściwie wyceniamy te aktywa?
Gdy dług publiczny rośnie, a jednocześnie podejmowane są działania polityczne mające ułatwić finansowanie tego długu, u niektórych inwestorów rośnie obawa, że w dłuższej perspektywie to waluta może przejąć część ciężaru dostosowawczego.
Słabszy dolar jest przy tym zasadniczo korzystny dla złota.
Ponieważ złoto na arenie międzynarodowej jest handlowane głównie w dolarach.
Dlatego interesująca jest nie tylko cena.
Kapitał instytucjonalny najwyraźniej również powraca.
Fundusze ETF zabezpieczone złotem, monitorowane przez Bloomberg, odnotowały w zeszłym tygodniu napływy w wysokości ponad 28 ton złota.
To najwyższa wartość tygodniowa od stycznia.
Jest to godne uwagi.
Ponieważ na początku 2026 roku złoto wzrosło już do rekordowego poziomu prawie 5 600 dolarów.
Potem nastąpiła znaczna korekta.
Teraz inwestorzy wracają.
Założyciel Bridgewater Associates ostrzegł w piątek ponownie przed skutkami amerykańskiego zadłużenia państwowego.
Jego rekomendacja:
Zredukować portfel obligacji i trzymać do 15 % majątku w złocie.
Należy to właściwie zinterpretować.
15 % złota nie jest naukowo poprawną alokacją portfela.
To osobista ocena Dalio.
Ciekawsze jest jego uzasadnienie.
Postrzega on złoto nie przede wszystkim jako spekulację na wzrost cen, lecz jako dywersyfikację wobec systemu finansowego, w którym bardzo wiele aktywów jest jednocześnie zobowiązaniem kogoś innego.
Obligacja skarbowa to roszczenie wobec państwa.
Depozyt bankowy to roszczenie wobec banku.
Nawet gotówka jest ostatecznie częścią państwowego systemu walutowego.
Złoto fizyczne natomiast nie posiada dłużnika.
Nie jest ono niczyim zobowiązaniem.
To nie gwarantuje wzrostu wartości ani nie chroni przed znacznymi stratami kursowymi.
Samo złoto właśnie to dobitnie pokazało:
Z poziomu prawie 5 600 dolarów na początku roku cena spadła okresowo w kierunku 4 000 dolarów.
Złoto nie jest aktywem wolnym od ryzyka.
Cena złota może jutro wzrosnąć.
Albo spaść.
Rentowności realne mogą ponownie wzrosnąć.
Dolar może się umocnić.
Obie te rzeczy obciążyłyby złoto w krótkim terminie.
Strukturalnie ciekawszy rozwój wypadków może zatem nie mieć miejsca na rynku złota.
Ma on miejsce na amerykańskim rynku obligacji.
Państwo z długiem przekraczającym 40 bilionów dolarów mierzy się ze znacznie wyższymi długoterminowymi kosztami finansowania.
Departament Skarbu reaguje na to większymi operacjami skupu.
Inwestorzy z kolei reagują ponowną wyceną dolara, obligacji i alternatywnych aktywów.
Nie musi to oznaczać kryzysu walutowego.
Ale zmienia to dyskusję.
4 643 dolary to cena złota.
Właściwa historia dotyczy zaufania do jednostki miary, która za nią stoi.
Proszę zachować dalekowzroczność.
Państwa Helge Peter Ippensen