
Rynek srebra ma za sobą burzliwy tydzień handlowy, w którym ulga po ostatniej decyzji Fed ustabilizowała kurs i wyniosła go powyżej ważnej granicy 75 dolarów. Podczas gdy nowe groźby celne z USA i utrzymujący się strukturalny deficyt podaży tworzą wysoce wybuchowy potencjał wzrostowy, analitycy ostrzegają jednocześnie przed zmienną fazą boczną. Dowiedz się w tej analizie, czy obecna mieszanka geopolityki i boomu inwestycyjnego wystarczy, aby trwale pchnąć srebro w kierunku poziomu 100 dolarów.
Inwestorzy z dużym napięciem wyczekiwali w tym tygodniu na decyzje amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed). Istniały duże obawy, że zaskakująco jastrzębie komunikaty mogą wstrząsnąć rynkami. Jednak ulga była wyczuwalna, gdy stało się jasne: nie było żadnych negatywnych niespodzianek. Dax, Dow Jones i Nasdaq zareagowały pozytywnie, a metale szlachetne również odetchnęły z ulgą.
Rozwój kursu obrazuje napięcie: tuż przed ogłoszeniem decyzji cena srebra groziła spadkiem poniżej poziomu 70 USD. W drugiej połowie tygodnia nastąpił zwrot. Zamykając tydzień powyżej 75 USD, srebro wypracowało sobie doskonałą pozycję wyjściową na nadchodzące dni handlowe.
Dwa czynniki dały srebru niezbędną przestrzeń do oddechu na koniec tygodnia:
Jednak prawdziwa siła rażenia tkwi w geopolityce. Donald Trump niespodziewanie zagroził cłami w wysokości 25% na import samochodów z UE. Jeśli ten konflikt celny ulegnie eskalacji, środki odwetowe ze strony UE są pewne. Taki scenariusz przywołuje wspomnienia gwałtownych reakcji rynkowych ze stycznia 2026 roku – wtedy srebro było jednym z największych beneficjentów niepewności.
Pomimo obecnej siły, niektórzy eksperci zalecają ostrożność. Mike McGlone, starszy strateg rynkowy w Bloomberg Intelligence, widzi srebro w możliwym długoterminowym trendzie bocznym. Według jego oceny cena mogłaby przez lata utrzymywać się w przedziale między 50 a 100 USD.
McGlone wyciąga analogie do roku 2011 i ostrzega przed ekstremalnie wysoką zmiennością, która jest obecnie pięciokrotnie wyższa niż w przypadku S&P 500. Niemniej jednak on również uważa za możliwy ponowny wzrost w kierunku styczniowych szczytów (ok. 116 USD), o ile dynamika się utrzyma.
Aktualne roczne badanie Silver Institute nadal dostarcza paliwa bykom. Na bieżący rok prognozowany jest deficyt podaży wynoszący 46,3 mln uncji. Choć spodziewany jest spadek popytu przemysłowego (zwłaszcza w sektorze fotowoltaicznym o ok. 19%), popyt inwestycyjny z nawiązką to rekompensuje:
Według Metals Focus popyt inwestycyjny ma wrosnąć o 18%. Szczególnie fundusze ETF zabezpieczone fizycznym srebrem okazują się tutaj kluczowymi motorami cenowymi, podobnie jak w dramatycznym styczniu tego roku.
Obecnie srebro (XAG/USD) notowane jest na poziomie około 76,00 USD. Metal szlachetny porusza się w obszarze napięć: z jednej strony polityka pieniężna Fed pozostaje restrykcyjna z przedziałem stóp procentowych od 3,5% do 3,75% ("Higher for longer"), co zwiększa koszty alternatywne posiadania srebra. Z drugiej strony rosnące ceny energii i napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie napędzają obawy o inflację.
W tym środowisku srebro jest coraz częściej poszukiwane jako "bezpieczna przystań" i ochrona przed inflacją. Eksperci Fed, tacy jak Lorie Logan i Neel Kashkari, pozostawiają otwarte drzwi dla dalszego zacieśniania polityki, ale to właśnie ta niepewność często pcha inwestorów w stronę aktywów rzeczowych.
Po kilkutygodniowej korekcie wszystko wskazuje na ożywienie. Aby droga w kierunku 100 USD stanęła otworem, srebro musi teraz trwale pokonać barierę techniczną na poziomie 80 USD. Od dołu wsparcie zapewnia poziom 70 USD; dopiero spadek poniżej 60 USD przekreśliłby scenariusz wzrostowy.
Inwestorzy powinni również obserwować producentów srebra. Akcje takich spółek jak Fresnillo, Pan American Silver, Hecla Mining czy Coeur Mining zostały mocno przecenione podczas korekty i oferują teraz ponadprzeciętny potencjał odrobienia strat przy rosnących cenach srebra.
Z perspektywicznym spojrzeniem
Państwa Nils Gregersen
Inwestuj w prosty sposób w fizyczne metale szlachetne.
